Nastoletnie Dramy Superbohaterów

Kiedy Skye poprosił Bulleta o pomoc przy odnalezieniu Boskiego Miecza [Skye]

Kiedy Skye przychodzi, Bullet już czeka, oparty o tę samą ławkę. A jednak, tym razem jest sam. Wygląda na zamyślonego. Sprawdza coś w małym notesiku, który ostatnio wykorzystywał przy wystawie kamieni szlachetnych, nawet nie po to aby coś ważnego zapisać, ale żeby wszyscy myśleli, że coś szykował na aukcję.

Notesik był zapisany… Niczym. Choć gdyby Skye się przyjrzał może by zobaczył ślady skrobania po papierze.
– No hej. Wiadomo. Byliście zajęci. Scion z Vized, demony szalejące po mieście, szkoła. Też mamy parę rzeczy na głowie. Dopinamy jeden mały projekt… Nie powinno wybuchnąć i zniszczyć świata, zanim się spytasz. – Dodał pospiesznie.

– Raczej lista do zrobienia. – Gabriel przerzucił kartkę i podał ją Skye, po czym wyciągnął drugi długopis, choć miał jeden w ręku i również go podał Skye, zanim rozsiadł się koło niego na ławce. – Agencja Jack-off-all-trades Bulleta. Rozwiążemy 90% problemów i jest 10% szansy, że nie spowodujemy nowych.

– Właśnie odbierasz mi możliwość zostania twoim arcywrogiem. Zarzynasz naszą przyszłość jako wiecznie skonfliktowana para, która nigdy nie będzie mogła być razem. – Aż teatralnie wniósł rękę do góry i zamknął oczy. Ale zaraz wrócił do pełnej uwagi na Skye. – Co mi nie przeszkadza, więc mów.


Gabriel słuchał na początku bardzo uważnie. W którymś jednak momencie uśmiech zaczął schodzić z jego twarzy. Wydawał się być coraz bardziej zamyślny. Może nawet przerażony. Nie przerywał jednak Skye aż do prośby.
– Nie próbujesz mnie oszukać i to faktycznie chodzi o Boski Miecz, a nie o to że Doktor Nanonite ukradł parę błyskotek. I żeby nie było. On ich nie ma, trafiły do Red Barona, po tym jak miał focha za ten wielki żółty diament, co go nie udało mu się zdobyć.
Bulket mówił szybko. Jakby był zdenerwowany. Wydawało się to być przytłumione.

Gabriel jednak wyrwał się z jego dotyku. Pojawił się przed ławką i zaczął chodzić.
– Fuck. Nie boję się. Ale fuck… Ed mnie zabije. Jak się dowie, że szukacie Boskiej, to was rozjebie. Mówiłeś, że Scion chce was zabrać do doktorka. Fuck. On pewnie wie. I to Scion, nie może iść przez Billa ani przez Josefkę, bo Josefka podniesie alarm z miejsca, a Bill daje się przekupić tylko jeśli nie widzi zagrożenia dla Zakazanego Miasta. Ja pierdolę, czemu musiałeś to zrobić?! – Krzyknął w niebo, po czym stanął nagle i spojrzał w oczy Skye. A w jego oczach malowało się przerażenie. – Nie mogę Skye. Prosisz o zbyt dużo.

– Nie, ja… Tu chodzi o moją rodzinę, jaka by nie była. Przepraszam. – Chwycił pospiesznie kartkę, zanim zniknął w smudze swojej szybkości.

Koniec sceny

Zostaw kometnarz 🔥

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Notice: ob_end_flush(): Failed to send buffer of zlib output compression (0) in /home/korzem/public_html/serwery/minddev/public_html/domeny/exiles.labiryntkostek.pl/wp-includes/functions.php on line 5581